piątek, 11 września 2015

Jak mogłam! ;)

Daję Taszy ćwiczenia szkolne.
- Podpiszesz się? Natasza Kondraciuk...
- Mogę Nataszka? Błagam! Jestem dzieckiem!

:))

Pilot.

Tasza bawi się z kotem. M. który wcześniej próbował wmówić Taszy, że koty zmieniają kolor pod wpływem ciepła podmieniając koty, drażni się z nią nadal ;)
M. - Tasza, a wiesz, że ten kot jest zdalnie sterowany?
N. - Nie jest.
M. - Jest. Mam w kieszeni pilota i nim steruję.
N. - Tak? To wyłącz go!

;)

Bukiet.

Byłyśmy w odwiedzinach u M. i M.
Tasza przybiegła do mnie z dwoma uschniętymi kwiatkami lawendy i listkiem.
N. - Mamo, bukiet dla Ciebie.
M. - Trochę suchy ten bukiet.
N. - Kwiat dany ze szczerego serca nigdy nie usycha.

Opakowanie.

Cmentarz. Rozmawiamy.
- Mamo, czy anioły mają włosy?
- A nie wiem, Kotku. Chyba mają...
- A po co? Przecież opakowanie nie jest ważne.


środa, 2 września 2015

Specjalne powitanie.

Pierwszy dzień lekcji w szkole. Natasza opowiada.
- I wiesz, mamo, mamy z Panią specjalne powitanie!!!!
- Tak? Jakie?
- Bądź panią, a ja odpowiem jak dzieci. Powiedz - "dzień dobry".
- Dzień dobry.
- Dzień dobry!

:)

wtorek, 1 września 2015

Skojarzenia.

Tasza opisuje chmury:
"Czasem są na niebie a czasem ich nie ma... Mogą być mięciutkie albo rozczochrane".

Na galowo.

Pierwszy dzień szkoły. Tasza ma się ubrać. Podaję jej białe majtki, a ona z wyrzutem w głosie:
- Mamo! One nie są galowe!

;)

wtorek, 14 lipca 2015

Pamięć.

Tasza dzisiaj mi tłumaczy...
"Bo wiesz... Ludzie starzeją się, ale pamięć... ona się rozciąga. Dlatego czasem się rwie albo ma dziury".

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Zapach lata.

Dzisiaj Natasza zerwała mak. Powąchała i powiedziała...
- Mmm... Właśnie poczułam lato.


środa, 4 marca 2015

Każdy może się pomylić.

Dosyć nerwowo zareagowałam na kolejne "ale mamo". Słyszę je sto razy, powtarzam cierpliwie, nie wytrzymałam ;) Ochłonęłam i stwierdziłam, że powinnam przeprosić moje dziecko i wytłumaczyć.

- Nataszko, przepraszam Ciebie, że się zdenerwowałam, ale słyszę ciągle "ale mamo". Nie mogę Ciebie o nic poprosić, nic powiedzieć, bo odpowiedź jest jedna "ale mamo". Nie powinnam tak zareagować. Przepraszam.
- Mamo. Każdy popełnia czasem błędy. NAWET tatuś kiedyś się pomylił!
Po czym przymyka drzwi i ściszonym głosem:
- Opowiem Ci przy zamkniętych drzwiach, żeby tacie przykro nie było, że Ci to mówię.



Każdy czasem się myli. NAWET tatuś! ;)

piątek, 20 lutego 2015

Przemyślenia.

Powroty ze szkoły.
- Mamo... wiesz, cień towarzyszy nam zawsze. Z przodu albo z tyłu, ale zawsze.
- Nie zawsze...
- A kiedy nie?
- A jak myślisz?
Chwila zastanowienia...
- Cień boi się czarnej ciemności!

:)

Opowiadanie mrożące krew w żyłach ;)

Wracamy ze szkoły. Uwielbiam te nasze powroty, bo Tasza opowiada, opowiada, opowiada... Dzisiaj też.

- Mamo! Zostałam z Leną sama w klasie, bo Pani wyszła na chwilę i nie było też dzieci, które mogłyby nas wspierać... I nagle zawiał wiatr, firanki przybrały kształt ducha, taki prawdziwy, wiesz... taki PĘKASTY! I wiatr wydawał odgłosy...

- Złowieszcze? ;)

- Tak! I nie bałyśmy się!


Za to, że firanki "przybierają kształt" a duch ma "pękasty kształt" UWIELBIAM! :)

czwartek, 12 lutego 2015

Późne zasypianie.

Tasza chodzi spać około 20.30. Oczywiście u Babci wszystko wywraca się do góry nogami. Tasza dzwoni do Taty (godzina zbliżająca się do 22.):
- A dlaczego Ty jeszcze nie śpisz?
- No właśnie chciałam Ciebie o to zapytać. Dlaczego?

:))))

Zaraz.

Jedziemy. Tasza zawsze (niczym osioł ze Shreka) raczy nas pytaniami "daleko jeszcze?", kiedy będziemy? Tak było i tym razem.
- Kiedy będziemy?
- Za chwilkę.
- Czyli nie zaraz?
- No właśnie tak, za chwilkę, zaraz...
- Raz! Jesteśmy!!!!!

Za raz. Nie byliśmy :D

czwartek, 5 lutego 2015

Proste pytanie, trudna odpowiedź.

Pytam Nataszę:
- Co było na obiad?
- Ujmijmy to tak, tylko pamiętaj, mówię o zupie, nic nie padało... KAPUŚNIACZEK.

niedziela, 1 lutego 2015

Dwie mamy.

Jedziemy autem z moją mamą. Mój mąż opowiada coś, zwraca się do mojej mamy "mamo", na co Tasza:
- Tatusiu, zazdroszczę Ci. Masz dwie mamy. Jak jedną będziesz zmęczony możesz pójść do drugiej!

Nie wiem czy aby nie powinnam się obrazić ;)

wtorek, 27 stycznia 2015

Podróże.

Dzisiaj Tasza stwierdziła, że wie dlaczego Pixel z nami nie lata samolotem. Bo przecież "w walizce by skwadratniał i skostniał".

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Niebo.


Te dziury w chmurach... Przez które Słońce się przebija i tworzy przepiękne promienie... Według Nataszy są to "GNIAZDA ANIOŁÓW".

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Bajka.

Tasza czasem prosi o bajkę. Z głowy. Ja się śmieję, że nie da się z głowy. Można z głowy i z serca... Oto taka bajka. Z dzisiaj. Przerywana dialogami naszymi.

- Dawno temu żyła sobie dziewczynka, która miała cudowną wyobraźnię. Umiała pięknie opisywać rzeczywistość, zachwycała się wszystkim. Była ciekawa świata. Pewnego dnia ta dziewczynka poznała inną dziewczynkę. Dziewczynka ta była niewidoma...
- Jak nazywała się ta dziewczynka?
- Nie wiem. A jak chcesz ją nazwać?
- Nie wiem.
- Alicja. Niech nazywa się Alicja.
- A ta druga dziewczynka? Ta z wyobraźnią?
- A jak chcesz ją nazwać?
- Natasza.
- Dobrze... Natasza poznała Alicję. Dziewczynka poprosiła ją, żeby coś jej opowiedziała. Natasza zaczęła opowiadać o tym, że ma psa... Wielkiego, kudłatego i w łaty. "Co to są łaty?" zapytała Alicja... (w tym momencie Tasza się uśmiechnęła). "No łaty! Białe i brązowe!" odpowiedziała Natasza. "Ale co to są łaty?" dopytywała Alicja... (Tasza uśmiechnęła się ponownie). 
- Dlaczego się śmiejesz? - zapytałam.
- No przecież łaty! Mogła sobie zobaczyć!
- Nie mogła. Wiesz jak widzą niewidomi?
 - Nie.
Położyłam dłoń na oczach Nataszy.
- Tak widzą. Więc jeśli nie są w stanie od urodzenia zobaczyć ani nieba, ani kwiatów, ani zwierząt... Jak mogą wiedzieć co to łaty?
I tu moje dziecko mnie zaskoczyło... I wzruszyło. - Przepraszam, Mamusiu, nie wiedziałam. Powiedziała to ze łzami w oczach.
- Natasza postanowiła, że pokaże Alicji łaty Pixela. Opowiedziała jej o śniegu, który jest mokry i zimny i pokazała miejsca gdzie Pixel jest mokrozimnobiały. Później poczęstowała Alicję czekoladą i powiedziała "czekolada ma cudnie smacznobrązowy kolor" i pokazała na Pixelu miejsca cudniesłodkobrązowe. Alicja uśmiechnęła się... W tym momencie Pixel zaczął całować dziewczynki czując zapach czekolady. Natasza zrozumiała, że ludzie są różni. Ale nikt nie jest gorszy.

- Opowiedz jeszcze jedną, proooooszę.
- Nie.
- Mamo, ta bajka dużo mnie nauczyła, a nauki nigdy nie jest za wiele.
- Przypomnę Ci to przy pisaniu literek! Dobranoc!

:)